Mam na Ciebie chrapkę jak bocian na żabkę, jak żabka na ślimaka, ślimak na robaka. Chyba będę szlochać bo chcę się z Tobą kochać...
Stoi na stacji prezerwatywa, wielka, ogromna i sperma z niej spływa. Nagle buch, jądra w ruch, chuj się męczy, cipa jęczy.
Witaj cycu jak się spało? Co się dzisiaj w nocy działo? Było ssanie czy wpychanie? Może ręczne zabawianie? Bolą rączki? Są odgnioty? Kup se lale, mniej roboty.
Jestem dzisiaj roztrzęsiony - w domu nie ma mojej żony. Narzekanie nic tu nie da, wiem co zrobię - zmarszczę freda. Będę myślał o jej dupie, w jądrach sperma już mi chlupie. Kiedy wróci moja żona i założy mi kondona w dupę wsadzę jej powoli. Bez pośpiechu, bo zaboli. Będę bzykał do wytrysku, sperma będzie na Jej pysku.
Bajka na dobranoc: Powiedz Jasiu mi na uszko, co tak dyma Ci o brzuszko? Oj, Małgosiu spytaj mamy, my to ptaszkiem nazywamy. To kogucik, co nie lata, ma go dziadziuś, brat, Twój tata. Powiedz Jasiu, czy źle zrobię, jak go złapię w rączki obie? Oj Małgosiu, zuch jest z Ciebie, będzie dobrze mu jak w niebie. Równie bosko będzie Tobie, jak majteczki ściągniesz sobie. Powiedz Jasiu, ale szczerze, jak się karmi takie zwierzę?
Kiedy pora jest na spanie ja mam chętke na kochanie. I myśl jedna we mnie płonie - by pieściły mnie Twe dłonie. Usta czule całowały a dwa ciała się zjednały.
W tym tańcu jesteś piękna, choć trochę zawstydzona. Odsłaniasz swoje piersi, uda i ramiona.
Łyżka zniecierpliwiona dzwoni o ścianki szklanki. Światło maluje wrzeciona na udach mojej kochanki.
Jeśli łancuch masz na klacie, laska szybko ściąga gacie. Każda laska pęka z dumy, gdy ją bzykasz w dresach Pumy. I z uśmiechem ssie kutasa, gdy masz buty Adidasa.
Przepis na dziecko: 2 jajka, 4 kolana, ucierać do rana, aż powstanie piana, potem odstawić na 9 miesięcy.