Nadejdzie taki dzień, Kiedy oddasz czapkę i hełm. Wtedy kopniesz szefa w kostkę, I pożegnasz tą jednostkę.
Serce matki we mnie bije, krew ojcowska we mnie płynie. Wyście życie mi to dali, na mężczyznę wychowali. Armia mało wojska miała, no i syna Wam zabrała. Tak, więc wyruszajcie w drogę, bo doczekać się nie mogę.
Ja pytałem, czy będziesz czekała, bo trzy lata, to długi jest czas. Ty ze łzami odpowiedź mi dałaś, że nic nie rozłączy już nas.
Urodziny spędzę w monie, moja miła we łzach zatonie, ja niedługo mundur zrzucę, i do Ciebie kochana, powrócę.
Czekaj na mnie, aż z wojska wrócę. Przyrzekam, że Cię nie porzucę. Wówczas Cię będę kochał, jak dawniej kochałem. Bo tylko Tobie, swe serce oddałem.
Gdy do wojska wyjeżdzałem, to me serce ci oddałem, jak je złamiesz moja miła, to tak jakbyś mnie zabiła.
Było pięknie, było miło, lecz nas wojsko rozłączyło. Do jednostki przyjechałem, a o Tobie wciąż myślałem.
Poszedł żołnierz do kantyny i przeleciał trzy dziewczyny. Potem zalał ryja w barze, bo tak polskie prawo każe.